| LATTE, cz. I |
|
|
|
| Utwory - Książki | ||||||||||||||||
| Wpisany przez JANIK SYLWIA | ||||||||||||||||
| Poniedziałek, 31 Maj 2010 14:00 | ||||||||||||||||
Strona 1 z 11
LATTE PROLOG
Elegia o białej kawie Na początku była ciemność. Gęsta, czarna, mięsista, niczym skrawek aksamitu. Miała w sobie opiłki brązu, które bezlitośnie wbijały się w jej wnętrze jakby chciały przeszyć ją na wylot. Jej zapach ogarniał powietrze w sposób jaki mgła zasnuwa ziemię. Wdzierał się w przestrzeń podobnie jak dźwięk bez przyzwolenia wkrada się do ucha. Atak nadszedł niespodziewanie. Chłód metalu rozerwał ją jak pływak przecina fale- szybko, zdecydowanie, bez wahania. Zanurzył się w niej i przywłaszczył sobie jej część bez śladu wyrzutów sumienia. Ta cząstka odizolowana od reszty, oderwana od całości ożyła jednak. Uniosła się w górę, a potem opadła w dół i nagle została zrzucona na samo dno. Uderzyła o zimne podłoże i leżała porażona, bierna, sparaliżowana. Gdy zleciała na nią kaskada wody rozpadła się na tysiące mikroskopijnych kawałków, by potem rozpłynąć się, zniknąć, spaść w nicość. Ale reinkarnacja okazała się realna. Teraz przybrała postać cieczy, a jej zapach uległ intensyfikacji. By osłodzić jej życie dostała proszek, który był cukrem, a działał jak narkotyk. Pochłonęła go od razu. Teraz do jej radosnego nastroju nie pasował mroczny wizerunek. I na to znalazło się lekarstwo. Wzięła krótki prysznic, który oczyścił ją z nocy, zmył kruczą barwę i zamienił ją w kolor kawy z mlekiem. Jednak nie długo cieszyła się nowym życiem i świeżą szatą. Niespodziewanie spadła jak wodospad w dół tworząc małe, brudne jezioro. Towarzystwa dotrzymały jej porcelanowe kamienie o ostrych, nieregularnych kształtach, które zleciały w przepaść razem z nią. Sądziła, że ma halucynację, ale one były faktycznie wzorzyste i miały barwy tęczy. Udzieliły jej ostatniego namaszczenia. Potem już przykryła ją i wciągnęła chusta śmierci. Przestała istnieć.
|
||||||||||||||||
| Zmieniony: Wtorek, 09 Listopad 2010 09:23 |










