Aldonka kontra Adik PDF Drukuj Email
Utwory - Książki
Wpisany przez Kjoshi Ahuna   
Wtorek, 24 Luty 2009 16:57


Spis treści
Aldonka kontra Adik
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Wszystkie strony

Część II z cyklu: "NIEPOKONANI"        

 

Czasem tak bardzo potrzebujemy przyjaciela, że tworzymy sobie iluzję...


         Pani w sklepie uśmiechnęła się od ucha do ucha. Nic dziwnego, skoro obiecałam, że na pewno kupię jedną z kilkunastu sukienek, które mi przyniosła. Wzięłam kilka kolejnych i udałam się do przymierzalni. Znudzony Mikołaj powlókł się za mną z miną cierpiętnika.
- Kochanie, nie rób takiej miny! – weszłam do środka.
- Siedzimy tu już czterdzieści minut! – zdążył powiedzieć mój mąż, nim zamknęłam drzwi przymierzalni.
- Przecież nie mogę kupić pierwszej, lepszej sukienki! Po pierwsze, to ślub naszych przyjaciół, a po drugie, jestem świadkiem – otworzyłam drzwi, żeby pokazać się Mikołajowi.
- W każdej wyglądasz ładnie… - zaczął, ale nie dokończył. Spojrzał na mnie i parsknął śmiechem. – Może jednak nie w każdej… - Odwróciłam się w stronę lustra. Moją twarz wykrzywił grymas rozpaczy.
- Odpada! Może powinnam kupić garsonkę?
- Donka, zmiłuj się. Trzeba było zabrać mamę.
- Masz rację! Tak też zrobię!
- Czy to znaczy, że nie wybierzesz żadnej z tych stu dwudziestu przymierzonych sukienek?
- Nie wygłupiaj się. Żadna nie jest odpowiednia - pozbierałam sukienki i zaniosłam je pani, która wyglądała na bardzo niezadowoloną, że jednak nic nie kupuję. Miki poczłapał za mną.
- Dziwię się, że pani nic nie wybrała. To bardzo ładne sukienki – pani sprzedawczyni oburzyła się.
- Jednak w żadnej nie czuję się dobrze, przykro mi.
- W przyszłym tygodniu spodziewamy się znakomitej dostawy… - zaczęła pani, ale Miki jej przerwał.
- Taak! Na pewno żona odwiedzi państwa sklep ponownie – pociągnął mnie za rękę i dodał: - Tyle, że sama.
- Miki jesteś niemożliwy!
- Kochanie jest sobota, pamiętasz? Muszę wrócić do sklepu.
- Zostały tylko dwa tygodnie.
- Dwa tygodnie to mało, żeby kupić sukienkę?!
- Mało, jeśli się pracuje! A przypominam ci, że ja też mam pracę!
- Jestem pewien, że coś wymyślisz! – Mikołaj był poirytowany. W ostatnim momencie ugryzłam się w język. Nie warto kłócić się o sukienkę. Dalszą drogę do domu przemilczałam tylko dlatego, że pomyślałam o Adzie. Czy to możliwe, że jej rady tak bardzo wryły się w moją pamięć?
         Gdybym jej nie poznała, teraz zapewne kłóciłabym się zaciekle z Mikołajem o sukienkę! Zrobiło mi się smutno, ponieważ tęskniłam za nią. A sama Ada, pomimo zapewnień, nie pojawiła się ani razu od czasu zakończenia sprawy Adika. Co prawda ostatnie pół roku minęło szybko i bez poważniejszych kłótni między mną i Mikołajem, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że Ada mogłaby się zjawić chociaż na chwilę!
         Mikołaj zostawił mnie pod blokiem i udał się do sklepu. Spotkałam listonosza, który wręczył mi trzy koperty. Położyłam je na szafce w przedpokoju i oczywiście całkowicie o nich zapomniałam. Zajęłam się sprzątaniem, zerkając od czasu do czasu do lustra z cichą nadzieją, że zobaczę uśmiechniętą Adę.
         Dziś wydaje mi się, że to co zdarzyło się latem, było po prostu dziwacznym snem, w którym niestety brałam udział. Moja bujna wyobraźnia stworzyła postać Ady, która zamieszkała w moim lustrze. Moja koleżanka Jola zakochała się w gangsterze, wciągając mnie przy okazji w aferę kryminalną, w której brał udział również mój szef. Sama zgodziłam się pomóc koledze Mikołaja, który jest policjantem, w rozwikłaniu afery. Aż w końcu miałam okazję przekonać się na własnej skórze jak to jest, kiedy ktoś celuje do nas z pistoletu.
         Niestety to wszystko nie było snem, zdarzyło się naprawdę i na całe szczęście skończyło się dobrze. Na pewno dobrze dla mnie, udało mi się wyjść cało z rąk Adika, no może nie licząc kilku siniaków oraz dla Łukasza, który rozwiązał sprawę kradzieży samochodów, dzięki czemu rozpadła się szajka Adriana Małolepszego. Niezbyt dobrze dla Joli, która musiała poznać bolesną prawdę o swoim ukochanym. Jednakże Jola tak szybko jak zapłonęła do Adika miłością wielką i namiętną, tak szybko znalazła pocieszenie w ramionach innego. A może powinnam powiedzieć innych? Od tego czasu, była zakochana ze trzy razy!
         Właściwie przez Jolę wszystko się zaczęło. Pracowała wtedy w szpitalu. Pewnego razu oznajmiła, że na jej oddziale leży facet - bóstwo, do którego zapłonęła gorącym uczuciem. Facetem, który był ponoć ofiarą wypadku, a w rzeczywistości chyba bójki, był Adrian Małolepszy, znany jako Adik. I może gdyby moja koleżanka miała inny charakter, może gdyby tak ochoczo nie opowiadała mu o sobie i wszystkich dookoła, może wypadki potoczyłyby się inaczej.
Chociaż z drugiej strony... Adik jest osobą wyjątkowo upartą, konsekwentnie dążącą do celu. Tak czy inaczej znalazłby sposób, żeby dowiedzieć się tego, na czym tak bardzo zależało mu wtedy. A interesowali go właściciele drogich samochodów, mieszkający na osiedlu domków jednorodzinnych, na którym mieszka również Jola. Jola, niczego nie przeczuwając i naiwnie wierząc w każde słowo Adika, okazała się bezcenną skarbnicą wiedzy. Ukochany doskonale potrafił wykorzystać swój wdzięk i czar, żeby wyciągnąć z niej potrzebne informacje.
         Mój mąż Mikołaj spotkał kolegę z dzieciństwa, który dziś jest komisarzem w policji. Łukasz Zagórny postanowił wykorzystać fakt, że Jola zwierza mi się ochoczo. Nieźle sobie wykombinował, że mogę mu w tym pomóc. Zgodziłam się z obawy o koleżankę. Kosztowało mnie to "miłe" sam na sam w samochodzie z Adikiem, który nie miał żadnych skrupułów, żeby wycelować we mnie pistolet. Oczywiście Jola nas poznała. Początkowo chyba mnie lubił, a nawet próbował składać niedwuznaczne propozycje. Weszłam mu jednak w paradę, pokrzyżowałam plany i troszkę się zdenerwował.
         Jakby tego było mało, we wszystko zamieszany był mój szef - Rysiu Szczyżyk, który w chwili całkowitego zaćmienia umysłowego, postanowił sprawić sobie czerwonego Jaguara, więc zamówił taki wóz u Adika. Mój szef, o którym można by długo mówić, rozmyślił się jednak. Niestety ludzie Adriana zdążyli ukraść Jaguara, pech chciał, że ktoś pomylił się i rąbnęli w innym kolorze! To oraz zmiana decyzji Szczyżyka, skutecznie rozjuszyło Adika. Mój szef był więc kolejną jego ofiarą. Miał mniej szczęścia ode mnie, bo z raną postrzałową trafił do szpitala. Chyba tylko cud sprawił, że wyszedł z tego.
         Adik i jego szajka zajmowali się kradzieżą samochodów na zlecenie. Działali również w Trójmieście, gdzie królował kuzyn Małolepszego. Przez własną chciwość, czyli chęć zarobienia na boku, wpakowali się w kłopoty.
         Komisarz Zagórny odnowił przyjaźń z Mikołajem, przez śledztwo stał się częstym gościem w naszym mieszkanku, w dodatku skradł serce mojej przyjaciółki Eweliny. I właśnie na ten ślub, szukałam już od tygodnia sukienki. Ewelinka poprosiła mnie na świadka, nie mogłam odmówić przyjaciółce. Nie miałam zielonego pojęcia co na siebie włożyć, w dodatku zima panowała dość ostra. Kto to wymyślił, żeby ślub brać w zimę?!
         Oczywiście jestem równie szczęśliwa co Ewelinka. Nie mogę wyjść z podziwu, że Łukaszowi tak szybko udało się ją usidlić! Przeżyła bowiem kiedyś coś w rodzaju załamania, kiedy narzeczony na parę dni przed ślubem ją zdradził. Bardzo długo nie chciała umówić się z żadnym z przedstawicieli męskiej płci. Dopiero Łukaszowi udało się. Na wszelki wypadek nie wspominam, że troszkę przyłożyłam do tego rękę...

         Westchnęłam i spojrzałam w lustro. Przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z Adą...
Tamtego dnia snułam się po mieszkaniu, zła, że Mikołaj wciąż w sklepie i rozmawiałam sama ze sobą. W pewnym momencie usłyszałam głos, który sprawił, że na moment mnie ogłuszyło!
- Mało tego, że gadam do siebie, to jeszcze słyszę głosy, czy ja oszalałam?
- Nic z tych rzeczy. Po prostu potrzebujesz mojej pomocy – odezwał się ów głos.
- Potrzebuję twojej pomocy? A kim ty jesteś? I gdzie jesteś?!
- Jestem tutaj, spójrz w lustro!
Spojrzałam w moje lustro, wiszące w przedpokoju przy drzwiach wejściowych. Spojrzałam i znieruchomiałam. Z mojego lustra spoglądała na mnie dziewczyna, podobna do mnie... Moja siostra bliźniaczka? Wytwór mojej wybujałej wyobraźni? Istota z kosmosu?!!! Zamknęłam oczy i ponownie je otworzyłam. Istota do złudzenia przypominająca mnie samą, nadal tam tkwiła i z ironicznym uśmiechem na twarzy spoglądała na mnie.
- To jakiś żart? A może sen? Czy to mi się śni? - wyjąkałam, wciąż oszołomiona.
- To nie sen kochana, mamy ważną misję do spełnienia.
- Misję? Jaką misję do diabła? A w ogóle kim ty jesteś?
- Donka! Spójrz na mnie! - spojrzałam w lustro. - Kogo widzisz?
Właśnie, kogo ja wtedy zobaczyłam? Mianowicie siebie…
- Nie jesteś moją siostrą – bliźniaczką?
- Nie - odbicie odezwało się wesoło.
- I naprawdę istniejesz i do mnie mówisz?
- Tak.
- Więc kim jesteś? - zapytałam, zakładając ręce na biodra, gotowa walczyć z tajemniczym odbiciem, żeby sobie poszło. Na szczęście strach, jaki poczułam w pierwszej chwili, szybko mnie opuścił.
- Jestem tobą, tylko w ulepszonej wersji, mów mi Ada...
- Ada! - prychnęłam pogardliwie. - Nie za dużo ode mnie wymagasz?
- Za dużo wymagam? - Ada zapytała z oburzeniem. - Jestem tu, żeby pomóc, więc
radziłabym, abyś zwracała się do mnie odrobinę grzeczniej, bo gotowa jestem sobie pójść...
- Wcale nie zamierzam cię zatrzymywać! - przerwałam. - Nie ja cię tutaj zapraszałam, więc nie muszę być uprzejma!
- Powinnaś, ponieważ potrzebujesz mojej pomocy, choć nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy.
- To jakiś absurd! Ty nie możesz być prawdziwa, takie rzeczy się nie zdarzają! Mamy dwudziesty pierwszy wiek.
- To bez znaczenia, ważniejsza jesteś ty i twoje małżeństwo...
- Moje małżeństwo? Co ma do rzeczy moje małżeństwo? Mój związek nie przechodzi żadnego kryzysu, więc...
- Chwilowo!
- Słucham?
- Może i nie, ale jeśli dalej będziesz tak postępować, to tylko kwestia czasu!
- A jak ja nimi postępuję?! - zdenerwowałam się na dobre.
- Jesteś pesymistką, wszystko widzisz w czarnych kolorach, marudzisz, nie, ty zrzędzisz!
         Właśnie, dowiedziałam się wtedy, że jestem okropną żoną, pesymistką, która zrzędzi. Natomiast moja ulepszona wersja zamierzała mnie przerobić na swoje podobieństwo. Pojawiała się więc w moim lustrze, ilekroć miała na to ochotę i udzielała lekcji! Przyznam się, że początkowo miałam jej serdecznie dość, ale po jakimś czasie, bardzo ją polubiłam. Dlatego dzisiaj tak bardzo mi jej brakuje.
Zawsze mogłam z nią szczerze o wszystkim porozmawiać. Jak kobieta z kobietą. Czasem miałam nieodpartą chęć, żeby powiedzieć Mikołajowi o Adzie. Zawsze jednak coś mnie powstrzymywało. Chyba bałam się, że mój mąż uzna mnie za wariatkę.
         Ada miała jeszcze jedną, bardzo wielką zaletę. O wszystkim wiedziała. Nic nie musiałam tłumaczyć, wystarczyło, że zapytałam o radę, a ona jej udzielała. Bo tak naprawdę była moim aniołem stróżem. Chroniła mnie i wierzę, że dzięki jej pomocy wyszłam cało z finałowego spotkania z Adikiem. To ona pierwsza wspomniała o pewnej misji, którą musimy wypełnić. Tą misją okazało się unicestwienie Adriana Małolepszego. Więc może powinnam powiedzieć, że wszystko zaczęło się pewnego, słonecznego dnia, kiedy spotkałam się z własnym, ulepszonym wizerunkiem...
         Odczepiłam się w końcu od lustra i przeniosłam wzrok na pocztę. Wzięłam do ręki koperty. Jedna z banku dla Mikołaja, w drugiej znajdował się rachunek za telefon, więc na wszelki wypadek nie otwierałam, trzecia była zaadresowana do mnie, nieznanym mi charakterem pisma. Nadawca niestety nie pofatygował się podpisać. Zaciekawiona otworzyłam kopertę. W środku znajdował się list:

Witaj Skarbie

Jestem ciekaw czy stęskniłaś się za mną równie mocno, co ja!! Bo ja, jak wiesz, miałem mnóstwo czasu, żeby o Tobie myśleć. Muszę przyznać, że spędzasz mi sen z powiek. Nikt, nawet ten skończony gnojek - Oleszczuk, nie zaskoczył mnie tak bardzo jak Ty! Jesteś niezwykle pomysłową i bystrą dziewczynką!!! Wstyd przyznać, ale przechytrzyłaś mnie. Cóż, na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że nie popełnia się dwa razy tego samego błędu. Więc i ja nie popełnię! Możesz być spokojna. A może nie jesteś?! Wciąż mamy przed sobą spotkanie, choć znacznie bardziej wolałbym spotkać się z Tobą sam na sam!

A.

 



Zmieniony: Niedziela, 17 Październik 2010 22:19
 


Pokaż inne publikacje tego Autora..

Logowanie





Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?
Załóż swoje konto!

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 19 gości 

Imieniny


5 Lutego 2012
Niedziela
Imieniny obchodzą:
Adelajda, Agata,
Aga, Albin, Izydor,
Jakub, Jan,
Justynian, Paweł,
Piotr,
Strzeżysława
Reklama:
Reklama
Reklama: