| Być do więcej mieć cz. X |
|
|
|
| Utwory - Opowiadania | |||
| Wpisany przez BARBARA MAZURKIEWICZ | |||
| Niedziela, 31 Maj 2009 06:49 | |||
|
nowe miejsce - część X Pan rozumie po polsku?! –zapytała zdziwiona AniaYes, I malo rozumieć polski, my frend polen woomen –kalecząc oba języki odpowiedział.-My meno Sendy, no pan, pan mieszkać Polska. Hir, ewry bady frend end brader, sister. -Moje imię Ania, obok mnie Hania…-Okay, okay! Ania end Hania!…Wery nice!! – zaśmiał się na całe gardło, aż kobiety dostrzegły w panującym mroku jego białe zęby. Niestety, im nie było do śmiechu.-Jakiej jesteś narodowości? –spytała zaciekawiona Ania-I Indie –aha…to dlatego nie mówisz dobrze po angielsku…teraz rozumiem, dlaczego nie masz turbana?!. Rozmowa pomiędzy Anią a kierowcą stawała się nie zrozumiała dla Haneczki, ponieważ zaczęli rozmawiać po angielsku. Więc głęboko odsapnęła, jakby chciała upuścić nieco stresu i oparła się wygodnie. Nie spodziewała się, że uśnie, obudziła się pod bardzo ładnym domem. Przełknęła ślinę ze zdziwienia, po czym ruszyła z bagażem za Sendy’m i Anią.Już w blasku świateł latarni dostrzegła cholernie przystojnego mężczyznę, którym był właśnie on. Gdyby wcześniej nie powiedział kim jest, Haneczka nigdy nie zgadłaby, że hindusem. Jej serce biło mocnym niepokojem i ciekawością o to, co dalej. Co się przydarzy – jej i młodej towarzyszce podróży, teraz i w przyszłości. To wielka niewiadoma na obczyźnie. Martwiła się, bo nie znała angielskiego i to teraz chyba będzie jej podstawowy problem. Znała “Yes”, “no”, “tank you”, “I”, “me”, “swe”, good i jeszcze kilka prostych słówek... Do tej pory nauczyła się tylko rosyjskiego, oraz niemieckiego. W tym momencie, otworzyły się drzwi i Sendy wprowadził kobiety do domu.W salonie siedziały dwie kobiety na oko czterdziestokilkuletnia brunetka i dwudziestolatka o bardzo długich blond włosach. Obie wystrojone jak na bal sylwestrowy z mocno podkreślonym makijażem i obwieszone złotem jak choinki. Bardzo serdecznie przyjęły, przedstawiając swoje imiona. Starsza nazywała się Basia, zaś młodsza Justyna Oczywiście kazały mówić na siebie Babra i Dzastina( z angielska ). Co się później okazało, że była to matka z córką.-Będzie jazda! -pomyślała Haneczka -Obym się myliła. W przeciągu dwóch godzin dowiedziały się więcej o Anglii i zwyczajach tu panujących, aniżeli przez minione tygodnie w Birmingham. Matka z córką nadawały na przemian jak trajkotki przekrzykując się. Nie brakło także wulgaryzmów z ich umalowanych od ucha do ucha ust, nawet na zębach miały czerwoną szminkę.Kiedy Sendy pożegnał się z kobietami, te od razu ustawiły gości i pokazały gdzie ich miejsca. Na szczęście był to jeden z domów Sendy’ego, jakie posiadał na własne i kilka fabryk. Trafiło się im jak ślepej kurze złote ziarno, po prostu nie mogły uwierzyć w takie szczęście.Dowiedziały się, że od następnego dnia pracują w fabryce czekoladek.Pierwszy miesiąc to był prawdziwy raj, przez duże „R”. Karmili, uczyli, informowali... Sendy, organizował spotkania z jedzeniem i napojami, tak zwane “party”. Haneczki angielski poprawił się na tyle, że opuściła domek z nieznośnymi współlokatorkami. Nie była w stanie udźwignąć frywolnych zachowań matki i córki. Za rzetelność i zaufanie, Sendy przydzielił jej „flet” w samym centrum miasta oraz awansował na „liniową” ( miała pod swoim kierownictwem jedenaście Polaków ). Ania wyjechała do polski na studia. Z Weroniką straciła zupełny kontakt. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Tysiące myśli i obrazów ze wspólnie spędzonych chwil przebiegały teraz przez jej głowę. Wszystko poszło nie tak, jednak nie miała zamiaru uciekać.Czasami kiedy chciała porozmawiać, dzwoniła do rodziny z polski.Chodziła w weekendy po sklepach w których kolorowe półki uginały się od towarów. Kiedy nauczyła się już w miarę dobrze angielskiego, bardzo chciała mieć przy sobie kogoś bliskiego. Granice pomiędzy Anglią a Polską zostały otwarte. Więc zaczęła zapraszać znajomych.
|
|||
| Zmieniony: Wtorek, 02 Czerwiec 2009 20:00 |









