| Bajka |
|
|
|
| Utwory - Opowiadania | |||
| Wpisany przez Hinc Emilia | |||
| Piątek, 23 Kwiecień 2010 12:58 | |||
|
Za gorami, za lasami, Zosia wlasnie wychodzila z pracy, gdy spotkala w holu dyrektora. -Pani Zosiu, za duzo pani pracuje - usmiechnal sie do niej promiennie - nie powinna pani pracowac dluzej niz cztery godziny dziennie - pogrozil jej zartobliwie palcem. -Bardzo lubie moja prace, to dla mnie duza przyjemnosc przebywac tutaj - rzucila radosnie. -Jestesmy bardzo zadowoleni z pani projektu. Jak zawsze jest idealny. -Dziekuje serdecznie, panie dyrektorze. Zycze milego popoludnia. -Ja pani rowniez, droga pani Zosiu- dyrektor odszedl pogwizdujac radosnie, a Zofia wyszla z budynku. Slonce ogrzewalo twarze przechodniow, ktorzy pozdrawiali sie wzajemnie. Pogoda jak zwykle dopisywala. -Dzien dobry pani Zosiu, pieknie pani wyglada - krzyknal do niej pan Antoni z kiosku. -Dzien dobry, panie Antoni,jak sie miewaja wnuki? -Bardzo dobrze. Sa bardzo szczesliwe! Zofia pomachala mu na pozegnanie i ruszyla w kierunku swojego porshe. Wsiadla za kierownice i korzystajac z uprzejmosci innych kierowcow, ktorzy zatrzymali sie, by mogla wyjechac, skierowala sie w strone swojego domu. Po dziesieciu minutach dotarla do pieknej willi, zanurzonej w zieleni ogrodu. Zaparkowala i weszla do domu. -Witaj moja najpiekniejsza!- powital ja jej mezczyzna. Byl bardzo przystojnym szatynem w srednim wieku. -Jak minal ci dzien?-spytal i namietnie pocalowal ja w usta - Nie jestes zbyt zmeczona? -Alez nie kochanie. Czuje sie wspaniale. Dyrektor docenil moj projekt. -To fantastycznie. Ciesze sie,ze praca sprawia Ci tyle radosci i ze sie samorealizujesz. Pamietaj jednak, ze jezeli poczujesz,ze nie masz juz ochoty pracowac, nic nie stoi na przeszkodzie, bys zrezygnowala z pracy. Ja chetnie bede utrzymywal cala nasza rodzine i twoja mamusie. Zosia przytulila sie do meza i cmoknela go w czolo. Z pokoju bawialnego przybiegly dzieci. -Mamusiu - zawolala mala dziewczynka - dostalam dzis trzy piatki w szkole! -To pieknie,moja kochana corciu. Jestem z ciebie bardzo dumna. -A ja pomoglem dzis pani Szewskiej niesc zakupy - poinformowal mlodszy chlopiec. Rodzina zjadla pyszny obiad, ktory przygotowala pani Krystyna. Pani Krystyna pracowala juz u nich od wielu lat i uwielbiala swoja prace. Zofia z mezem bardzo ja szanowali. Po poludniu zadzwonil do Zosi jej najlepsza przyjaciolka. -Czesc, jak milo cie slyszec. Co u ciebie? -U mnie wspaniale, zadnych problemow, a u ciebie? -U mnie takze wszystko sie super uklada! Wieczorem dzieci grzecznie zjadly kolacje i poszly spac. Zosia poczestowala sie kawalkiem ciasta i kieliszkiem szampana. Jej maz zrobil jej masaz stop i rozpalil w kominku. Potem delikatnie rozebral jej doskonale cialo, pozbawione rozstepow i cellulitu pomimo dwoch ciaz i kilogramow slodyczy, ktorymi sie raczyla. -Bardzo cie kocham - wymruczal jej do ucha - jestes najpiekniejsza na swiecie, i najmadrzejsza. Jestem o ciebie bardzo zazdrosny, wiesz? Zosia rozesmiala sie szczesliwa. -Mimo to nie robisz przeszkod, bym spotykala sie z moimi kolegami. -Tak, bo ufam ci calkowicie i uwazam, ze mozesz robic to, na co masz ochote. Potem kochali sie dlugo i namietnie. Ukochany piescil ja delikatnie, skupiajac sie na wrazliwych miejscach, doprowadzajac ja jak zawsze do orgazmu. I zyli dlugo i szczesliwie. Tymczasem po drugiej stronie lustra. Zofia wychodzila wlasnie z pracy, gdy spotkala w holu dyrektora. -Czemu pani juz wychodzi? Przeciez mamy opoznienia? -Ale jest juz dwudziesta,a mam dwojke dzieci w domu - kobiecie zrobilo sie goraco z oburzenia. -Na pani miejsce jest dziesieciu innych, jak sie pani nie podoba. Pani projekt jest do poprawki! - rzucil na odchodne. Zofia wyszla na mrozne powietrze, ktore zaczelo ja szczypac w twarz. Na dodatek zaczal zacinac snieg. Skierowala sie w strone przystanku, ale przeladowany ludzmi autobus nawet sie nie zatrzymal. Postanowila wrocic do domu na pieszo. Po dziesieciu minutach ujrzala swoj blok i weszla do klatki cuchnacej szczynami. Wdrapala sie na czwarte pietro i wygrzebala klucze z torebki. Drzwi byly jednak otwarte. Z pokoju dobiegalo chrapanie. Poszla zobaczyc, co sie dzieje i ujrzala swojego slubnego pograzonego w pijackim snie. Z drugiego pokoju wyszedl mroczny nastolatek. -Kupilas cos do jedzenia? Jestem glodny, a na chacie jak zwykle nie ma co wciagnac. -Gdzie jest Kasia?- spytala, pomijajac zale syna. -Caluje sie pod klatka ze swoim nowym chlopakiem - wzruszyl ramionami. -W takie zimno? - Zofia wybaluszyla oczy. -A co, nie widzialas jej? Do kuchni wszedl maz Zosi i podciagnal kalesony. -Gdzie sie szlajasz tyle czasu?- krzyknal. Zofia odepchnela go i wyszla z pomieszczenia. -Nie gadaj do mnie, bo ci z mordy smierdzi - poradzila mu. Podal jej kawalek kartki. -Napisali,ze nam jutro prad zamkna. Kobieta rzucila okiem na swistek. -Jakbys poszedl do roboty, to by nie pisali. - Jak zawsze to wszystko moja wina!Idz w chuj! - wydarl sie. Wciagnal spodnie i wyszedl z mieszkania. Zoska wyciagnela sie na kanapie i korzystajac z tego, ze prad jeszcze byl, wlaczyla telewizor. I ogladala telewizje dlugo i leniwie.
|









