Dłonie - patologia za drzwiami PDF Drukuj Email
Utwory - Opowiadania
Wpisany przez Jakub Łapiński   
Niedziela, 20 Listopad 2011 12:54


Stąpasz po zwykłych , schodach. Nic specjalnego w każdym bloku takie są. Ale ten blok jest inny dziwny. Drzwi jak okiem sięgnąć są zamknięte na cztery spusty. Boisz się coraz bardziej. Myślisz że zaraz wyskoczy coś z za rogu i porwie twoje ciało. Zawlecze do nory i …. .

Nie muszę ci chyba wszystkiego tłumaczyć.

Człap człap, słyszę twoje kroki. Brniesz wyżej . Do pokoju numer 8.

Tak, tam drzwi są otwarte. Wchodzisz przez próg.

 Pamiętasz swojego ojca. Ja pamiętam bardzo dobrze, pił na umór i lał mnie pasem przy każdej okazji. Jaką sprawiało mu to radość. Teraz wiesz czemu lubię długi rękawek. Tak . Nadal mam te ślady, przykre piętno mego dzieciństwa.

A jaki był twój ojciec, nich zgadnę, nie pamiętasz. Nie, ty nie chcesz pamiętać. Ujawnię ci ten sekret narysuję. Widzisz znajome to mieszkanie. Poznajesz rodzinny dom. Świątynie, oazę każdej rodziny. Tak, każda rodzina chce wyglądać jak z obrazka, ale przecież za nieprzeniknionymi drzwiami czai się zło, niewyobrażalne zjawy które mieszkają w sercach oprawców. Mąż niczym natchniony przez najciemniejsze demony szuka dewocjonaliów swej zbrodni. Tak płaczesz zawsze gdy wraca do domu. Lustrzane odbicie tego co dziej się w każdej duszy spracowanego człowieka – zdrada, krew, piekło…. Tak to dobre określenie. Chcesz zapomnieć. Ja nie mogę ci na to pozwolić , przekroczyłaś próg i nie masz odwrotu, nie możesz znieść prawdy? To dlatego że nie opowiadam ci swojej historii. Przypominam ci twój koszmar . ZOBACZ to co każdy z nas musiał znosić!!!

Nie , teraz chcesz się wycofać? Dlaczego, nie chcesz zobaczyć, przekonać się jak tak naprawdę wyglądało twoje dzieciństwo ?

A jednak gratulacje, brniesz dalej. Kto by pomyślał.

Jest 18,00 niebawem u progu tych drzwi stanie twój ojciec. Pamiętasz go. Tak teraz pamiętasz. Matka zamyka się w łazience i gorzko łka, nie chce widzieć. Jest ślepa. Głucha na twoje cierpienie, na wieczorną mękę którą serwuje ci twój ojciec.

Tak, jaka matka popycha swoje dziecko do przodu  by sama uchronić się przed ciosem. TWOJA. Matka- co to dla ciebie znaczy. Ktoś kto cię wychował nagle ślepnie, nie chroni  cię. Zasłania się tobą jak tarczą. Co czujesz? Ból, nie , nie ronisz łez, nie wiesz , zapominasz.

A co z tobą – poddajesz się ? Teraz , jeszcze nie zacząłem przywoływać najgorszych oprawców. Teraz zwijasz się na środku pokoju, łkasz . To jedyne co potrafisz. Gorzko łkać.

Przestań! – krzyczysz. Tak teraz masz dosyć. Trzymam cię i nie puszczę choć bym miał trzymać twoje powieki …. Nie, nie muszę sama stawisz temu czoła. Zresztą, jak zawsze – SAMA. Bez matki, ni siostry, bez nikogo.

Sama przeciwko oprawcy. Słyszysz kroki na schodach. Stukot nowych lakierków. Kim jest twój ojciec? Nieważne, na pewno kimś kto ma dużo zmartwień. Tak słyszysz brzdęk klucza w zamku. Zamykasz oczy . Liczysz.

Raz – pierwszy stukot, łoskot  klucza obracanego w zamku .

Dwa – wiesz co się zaraz wydarzy, mocno zwierasz powieki, nie chcesz widzieć.

Trzy – zaczynasz szeptać: Tatuś mój tatuś, co mi dziś przyniosłeś? Czekoladkę czy wafelka. Może wymarzoną lalkę…. Po policzka lecą ci łzy .

Cztery – widzisz myślą ciepłego tatusia który obejmuje cię w ramionach , tuli do piersi. Całuje w czoło. Ale to ułuda.

Pięć – czujesz uderzenie. Policzek plonie ci żywym ognie. Mimowolnie otwierasz oczy. Widzisz go, wulkan gniewu.

Rzuca torbę na lóżko , łapie cię za szyję i ponownie ciska na podłogę z którą zetknęłaś się przed momentem. Krzyczy na ciebie.

Pamiętasz co ci mówił? Pamiętasz, oczywiście – gorzkie wspomnienia wracają. Wyłażą z cieni , coś łamie w tobie bariery . Wiesz co mam na myśli. Możesz teraz tylko zadręczać się tym, tak , łkaj, przełykaj gorzkie łzy. Tak, widzisz teraz jaki był z niego potwor. Widzisz jego dłonie? Co dzierżą w uścisku? Tylko mi nie mów że nie pamiętasz? Przypominasz sobie ten przyrząd. Tłuk cię nim od lat. Od kołyski zaznajamiał cię z tym przedmiotem.

 Pamiętasz, zuch z ciebie.

 Raz, drugi, trzeci – twoją skórę przecinają kolejne cięgi które zbierasz pod wpływem jego impulsywnej natury. Z łazienki dochodzi coraz rozpaczliwszy szloch. Cichnie w jednym momencie. Cisza . Powietrze przecina tylko twój stary dobry przyjaciel.

Zatapia się w twoim ciele jak nóż w maśle . Wrzeszczysz  jak zranione zwierze. Nie wytrzymuje, a on bije coraz mocniej.

Nikt nie słyszy?

A co z sąsiadami.

 Odpowiem ci, są głusi, też się boją.

 Równie silnie co ty .

 To mieszkanie to twój prywatny grób. Nie ,nie będziesz sama. Matka już na ciebie czeka . Tak ,czeka . Dobrze słyszysz. Nikt prócz niej. W kółko będziesz  to przeżywać.

Przestał, tak złudna cisza. Chwyta cię za pociętą dłoń i ciska na łóżko.

Nie, nie po to by mu było wygodniej. Na łóżku spoczywają poduszki, tak miękkie że człowiek co noc się w nich zatraca powierzając im swoje sny.

Twoja twarz znajduje się w jego mocnym uścisku. Bierze w drugą dłoń twoją ulubioną poduszeczkę w słoniki. Tak tą, pamiętasz .

Zakrywa ci nią twarz. Wierzgasz rzucana drgawkami. Ostatnim oznakiem beznadziejnej walki o życie.

Umierasz.

 Odchodzisz w ostatnią podróż. Ku rodzinie.

 Tak ojciec też tam jest.

 Wiesz co się z nim stało, widziałaś.

Nie mógł żyć z myślą ,  … z tym co zrobił. Nie, nie mógł. Rzucił się w czeluść nocy spowijającej budynek. Teraz jesteście razem. Ruszacie w ostatnią wyprawę. Ku światłu . Ciepłemu promieniowi jako jedna rodzina. Kochające się całym sercem, bez powodu tak po prostu.

Miłość to silne uczucie ale jak trudno je pomylić z chwilową potrzebą.

 

A czy ty zastanawiasz się co się dzieje za drzwiami twoje sąsiada , czy w domu najbliższych przyjaciół ???

 


Pokaż inne publikacje tego Autora..

Logowanie





Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?
Załóż swoje konto!

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 16 gości 

Imieniny


19 Maja 2012
Sobota
Imieniny obchodzą:
Augustyn, Celestyn,
Iwo, Mikołaj,
Pękosław, Piotr,
Potencjana
Reklama:
Reklama
Reklama: