Filozfia zycia Los Gdy przegrałaś los, nie szlochaj, mów mądre słowa rozumem kochaj.
Nie rań słowem, myśl co mówisz, bądź teraz inna miłości nie zgubisz.
Ta odeszła, może przyjdzie nowa, los daje ją ponoć w darze, rozumiesz, bądź szczęśliwa, pójdę już, ja też o szczęściu marze.
A jeśli znów powiesz, miłość zawiniła, pogrzebiesz ją, będziesz nadal w uczuciach błądziła.
Nie miałem nic do ukrycia, to moja cała – Filozofia Życia. Filozofia życia cd. - życie
Sypie śnieg wiara zachmurzona myśli nierozsądkiem okiełznane drążą, chcą widzieć nieznane przeglądają przeszłość przecież minęła dostrzegają cienie wątpliwości boli, nieskończoność złości nie znajdziesz sensu, szukasz motywacji droga donikąd u jej kresu nie znajdziesz wiary jesteś złudą owiana, owoc… niedojrzały, a stary? Myśl uporczywa, wciąż niewiara czy to nagroda, kara? Błądzić, wertować , to było będzie, ciekawsze o wiele… życie, życie niezbadane życie… a ja, twój los, tak tobie je ściele. Filozofia życia cd
Łza?... skądże ona? Dokoła zieleń, smutku nie przesłoni, a tu los rozwarł wasze ramiona, miłość zatonęła w pomrocznej toni.
Łza?... skądże ona? Wszak razem zdążaliście do kresu istnienia, wierzyliście, że rozsądek dumę pokona, pozostały słowa... tęsknię, i cudowne wspomnienia.
Zapisane na zawsze, wyryte w pamięci, byliśmy razem, teraz Ty i ja płakałam, potrzeba było tylko trochę chęci, by wyrzec słowo, przepraszam, nie chciałem, nie chciałam.
Życie i pisanie
Gdy piszę, dotykam zmysłem przestworzy, jak ptak unoszący na skrzydłach, sięgam po słowa, lecą do mnie, a myśl je tworzy, życia na pisaniu, już przeszła połowa.
Jak ptak, szybujący ponad kresem mórz, gonię za słowem, chciałbym piękna dodać światu, zawsze coś szepce do mnie, poeto twórz, porównuj swoje słowa do rajskiego kwiatu.
Jak ptak, szukam słów na niebie zszarzałym, gdy słońce zajdzie za pierzaste chmury, sięgam wzrokiem, zmysłem niebywałym, by wreszcie dostrzec, wiersza kontury.
Jak ptak, by przeżyć żeru wypatruje, tak ja, lecę, gonię za słowami, i choć słowo pod piórem jęczy, popłakuje, ja ciągle piszę, by zostało z Wami.
Taka już jest moja dola, człowieka. Ciągle coś piszę, potrzeba mnie goni, wiem, że na to słowo, ktoś na świecie czeka, może Ty, może on, a może i Oni?
Powiedz jaka jesteś
Powiedz mi sama jaka jesteś W jakie los ubrał Cię szaty Abyś w cudowności, a może w miłości Poszła ze mną w inne światy
Wobec ciebie słów nie znajduję ta przypadłość trwa odwiecznie Oblicze Twoje niczym lazur nieba Z którego spływają promienie słoneczne.
Kiedyś ziemia zadrży, pogrąży ją ciemność Może się rozpadnie, w niebycie zaginie A twarz Twoja, nieskazitelny cud pogrąży się w mrocznej, przeklętej ruinie
Przedtem zalśnisz, rozbłyśniesz cudowną nagością swego łona, wlejesz mi w serce czarę słodyczy gdy rozpromieniony wezmę Cię ramiona
Będę pił z Twych ust, słodycz, bo tego mi trzeba Ogniem miłości wstrząsnę świat nawet za Tobą pobiegnę do nieba.
Będziemy musieli razem znieść Szary dzień i ten w rozkwicie Ja Tobie oddam hołd i cześć I do tego dodam swoje życie
Gdy włosy platyną pokryją Ci skroń bawił się będę ich cudownym splotem, Bezwolnie czuł ciała Twego woń I może mnie już nie być potem
Widząc taką twarz, jakże odejść znów Porzucić rozkoszy nieziemskie obszary Pewnie nie odejdę, choć brak mi słów
Bo odejść to byłaby kara nad kary
Powiedz sama jaka jesteś Z pewnością jesteś mego serca
królowo!
Zawsze polegnę u Twych stóp, byś mnie kochała ciągle na nowo.
Katyń... W hołdzie poległym Kiedy ci synku, o Katyniu całą prawdę obnażę będziesz moimi słowami otwierał polskie na wschodzie cmentarze.
Kryjące się w lasach krzyże i mogiły usłyszysz krzyki, co im towarzyszyły, nie z buty będziesz chciał przekląć wrogie nam siły zrozumiesz pogardę dla ludzi i naszych pokuty.
Kiedy ci synku powiem, to co skryte jakie Oni doznali blizny ułożysz sobie sam z tych liter miłość do jedynej swej Ojczyzny.
Kiedy ci synku, o Katyniu całą prawdę pokaże będziesz zawsze pamiętał, gdzie są nasze blizny - tam, gdzie na wschodzie polskie cmentarze.
|