|
Utwory -
Poezja
|
|
Wpisany przez Bożydar Jefrem
|
|
Poniedziałek, 18 Maj 2009 11:21 |
Okrywam się nocą, jej starym, wytartym kocem, z niemęskiego kubka, (pomalowanego w kotki i serduszka), piję blask zimny księżyca który tym razem, zamglony, niezbyt zachwyca. Miasto dom za domem odchodzi w niebyt śnienia, można by rzec wtula się w ramiona trupa, martwego od wieków Orfeusza. Nie podchodzę do okna, bojąc się widoku szarych ulic, przeszytych na wskroś pustką, ciemnych oczodołów okien, nieodmiennie kojarzących mi się z pożółkłą czaszką Yorika. Na szereg pytań, które spróbuje mi wyszeptać ciemność wprost do ucha nie chcę znać odpowiedzi. Zapalam wszystkie światła i uczepiony tej jasności tańczę w rytm wahań energii, błogosławiąc prąd zmienny, w głupiej, złudnej nadziei że noc oblicze odmieni gdy nie będę w niej zasypiał. 
{mxc}
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 18 Maj 2009 11:25 |