| Przedświt |
|
|
|
| Utwory - Poezja | |||
| Wpisany przez Bożydar Jefrem | |||
| Wtorek, 07 Lipiec 2009 23:20 | |||
|
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} Świtało, lub może ktoś oświetlił szary zarys nocy latarką, latarnią czy samochodem, Diabeł – wiatr mieszając się z prochami dnia wył w swej banalnej postaci czarnego psa.
Odległą ulicą, noga za nogą, szły zakonnice, nieudolne, sztuczne księżyce przesycały habity swoją namiastką, lekko drżące różańce tańczyły ściskając do białość palce.
Starzec przyczajony w schronie śmietnika mamrotał pod nosem i szlochał, zaplątany gdzieś pomiędzy wspomnieniami i snami, przeklinał te dni gdy budzimy się starcami.
Od strony miasta buntownik zataczał kręgi od krawężnika do krawężnika poręczy, wiedząc że żadnej rewolucji nie robi się na trzeźwo pił, wznosząc barykady swych obietnic.
Tymczasem, już na pewno, na horyzoncie rozbryzgiwało się nieporadnie słońce.
|










