| po latach |
|
|
|
| Utwory - Poezja | |||
| Wpisany przez Grzegorz | |||
| Sobota, 11 Lipiec 2009 11:57 | |||
|
ona Ciebie potrzaskało jak źle sezonowane drewno mówiłam "dbaj o siebie" obiecywałeś że oczywiście ale jesteś jak dziecko które jest grzeczne póki ktoś nad nim stoi pokazuje zrób to ręką a kiedy zostaje samo to wysmarowuje ściany kremem czekoladowym by później zlizywać go razem z przybłąkanym psem on Twoja sieć zmarszczek przypomina taflę jeziora prawie na wiosnę czy też dogorywającą zimą pamiętam cię inną choć nie mniej piękna jesteś jak byłaś i dziś mam ochotę chwycić cię w ramiona zanieść na łan zboża ten do którego niedaleko rozrosły się brzozy teraz gdy myślę o miejscach to kojarzy mi się cmentarz i to nekrofilia chyba bo wciąż chadzamy tam i kochamy się jak nastolatkowie annfetamina powykręcało ci palce w artystyczny nieład powytrącało zęby ale ze mną ci żaden nie potrzebny kochałam ciebie, przynajmniej tak myślałeś zostawiłeś dla mnie żonę pamiętam to jako burzę padały gęsto słowa pioruny w oczach trzaski drzwi suwanych aż w końcu ostatni błysk telewizor włączony i ostatni trzask jej dłoni w twój pyszczek naćpany mam dwadzieścia cztery lata spłodzone dziecko, ono mieszka u żony postawiony dom, byłem budowlańcem miałem aspirację i pasję w oczach aż spotkała mnie ona przedstawił nas sobie kolega stała się moim ideałem po pierwszym tygodniu bez snu kiedy całe noce czytałem jej wiersze a ona tylko szeptała bierz mnie ile chcesz, jeszcze jeszcze kolegę omamiła hera jest w moim wieku równie martwy
|










