|
Utwory -
Poezja
|
|
Wpisany przez BARBARA MAZURKIEWICZ
|
|
Niedziela, 12 Lipiec 2009 17:57 |
Nie za duża, w sam raz dorosła do marzeń; postanowiła sypiać na zachodnim brzegu kamienistej plaży - to była zła wiadomość. Jednak dar przekonywania mieściła w szeroko otwartych szafirach wydobywających się spod blond grzywki. Nie chciała dłużej oczekiwać na skulenia przed pieszczotliwą ręką, któregoś dnia - poleciała naprzeciw przypadkom. Tam, układała je w należytym porządku i kolejności. Mówili, że pochodzi zza wielkiej wody, co łasi się jak dzikie zwierzę - gdy chce ofiarę połknąć. Mgły wygładzały zmarszczki, a ona coraz częściej strącała ptaki zastygłym spojrzeniem. Bo miłościąbył pilot boinga, gdy pruł atmosferę – obrączkę ściskała w garści. I ta opowieść nie miałaby końca gdyby nie zabierał na wystawękotów, gdyby nie te niewyspania, rozdzierania jedwabiu na kołdrach i wskaźniki na mapie giełdowej. Ileż by dała, aby nie czuła tego skulenia przed stalową dłonią. W domu, do którego chce wrócić - nikt nie czeka
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 13 Lipiec 2009 02:35 |