| poranionek |
|
|
|
| Utwory - Poezja | |||
| Wpisany przez Grzegorz | |||
| Piątek, 07 Sierpień 2009 11:22 | |||
|
księżyc i komar co go ojciec oknem wpuścił odsłoniętym nie dają spać pełnia i skrzypiące sówki za oknem jak zdezelowane rowery tak zwanych przyżulałych dziadków i tylko oni umieją tym tym jeździć rano budzą muchy i przykrycie poszwą nic nie daje a kołdra grzeje resztę w upał to trzeba wstać jeszcze trochę bo oczy zaklejone a palce trafiają jak kula w płot zmęczone, beznadziejnie umęczone życiem które dało im w kość i teraz bolą mnie ich stawy wymarłe nawet z wodorostów kolejny nie kompatybilny ze mną poranek komputer chodzi, od rana gra w kulki włączam kompakt i kompotu napiłbym się nie uda bo bieda i ścieli wszystkie wiśnie paląca potrzeba papierosa karze mu mnie wysyłać tytoniowo żółte palce i nieumyte nogi z wczorajszego kurzu gadki mokre z potu jakbym się zsikał i nie mam ochoty ale tylko mruczę pod nosem przygłuchy nie usłyszy bym go nazwał brzydko ale nie ma synonimów zbyt wiele dzień po nocy i nocy doczekuje chyba jeszcze bardziej niecierpliwie niż ja on zasypia łatwo razem ze słońcem co zgasło i księżycem co rzuca poświatę co na ścianie wraz z majakami żarówki wygląda jak dym, aż się przeraziłem że pożar wykonać zadania i zadać tyle ile zjeść a dopita kawa, kolejna, za biegun ką gania później znajomą biedna, chciała romantycznego śniadania rogalik i kawa a ja tak dobrze czułem się z pajdą i mielonką wieczna przegrana, kiedyś myślałem że ospa i że swędzieć tak wiecznie będzie a okazało się że wietrznie, choć to tylko wentywiatrak chodzi po stu osiemdziesięciu stopniach tropię stabilizację chcę jej tym bardziej że brak jej to cały ja i już nie, nie szukam po co mam kogoś oszukiwać sobą jestem istotą malo istotną mało abra na kra za oknem
|
|||
| Zmieniony: Piątek, 07 Sierpień 2009 11:45 |










