| Nocy niewidzenie |
|
|
|
| Utwory - Poezja | |||
| Wpisany przez Bożydar Jefrem | |||
| Poniedziałek, 19 Październik 2009 13:29 | |||
|
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} Zbieliło - do bólu oczodołów, i tak niewidome źrenice wylało. Zadziwiony kot złodziejsko przemyka po chodnikach, czwarty czy piąty stopień odśnieżania. Zegar wolno czas przeżuwa jak kluski w tanim barze dla bezzębnych, kalendarze mielą dni z szelestem opadających liści i kartek. Noc zerwana z przykrótkiego łańcucha obsikuje latarnie, przyduszony dwutlenkowym oddechem parapetowych oglądam zziębnięte ulice. Mógłbym rzucić się biegiem i krzykiem rozbudzać śniących, ale w ich polu widzenia tylko ropa i szron na oknach. Wiem w końcu pryśnie, bańką mydlaną o poranek się roztrzaska. Na pocieszenie mam wypisane na ścianie: Być może dni są wasze, lecz od nocy – wara!
|










