Rozmowy z Nickim (dramat) przed rozmowami kroki wybijają szczeliny pustych korytarzy ruszają obrazy, wibrują na oknach kroki bez twarzy pełne marzeń i jutra dopadają nikogo bo celebruje je nickt wśród sennych miraży, wrażenia że można dotknąć wszystkiego, nie posiadając nic tak. senne odbicia z pustych kałamarzy żywych pamięcią spadających łez Rozmowy z Nickim zaklej mi usta zaklej mi uszy zabierz mi wolność ale nie wymagaj bym przestał myśleć SCENA1 ( pokój, z lewej szafa, na środku stół, na stole krzesło, na krześle siedzi Nickt ) Nickt:( zakłada prawą nogę na lewą, prawą ręką łapie lewy bark ) zdawałoby się proste pojęcie- czas- tylko jedna samogłoska, krótki często omijany świadomością wyraz takie nic, a od zawsze trwa niszczy -tworzy-trwoży zachwyca i skłania do poszukiwania sposobów na wydłużenie go Baron: ( wychodzi zza szafy, podchodzi do stołu, patrzy na Nickogo okrąża stół i wchodzi do szafy ) czas czasem od czasu do czasu tym czasem zawczasu krótkosłowie oznaczające wieczne przed -po-teraz drażniące swą nieosiągalnością znam takich zabijających czas-syzyfowy wysiłek nim umrze rodzi się znowu Nickt:( schodzi ze stołu i zamyka Barona w szafie, zdejmuje krzesło i siada na nim okrakiem ) znałem wiele czasów. dobrych, złych i nie pamiętanych był dzień którego nie było jest kilka które jeszcze będą myślę ( odsuwa się od szafy i szeptem ) że ten tam Baron jest inny niż dozwala tolerancja inności ale cóż! czas go nie dyskwalifikuje daje mu siebie i pozwala się trwonić rozmyślania dotykają rozpływających się lodów waniliowych rozpaćkane przez ciepło i czas stają się obiektem mniej pożądanym ( wstaje z krzesła i opiera rękę o szafę ) podobnie bywa z ludźmi izolowani od przydatności popadają w paćkowatość mózgu Baron: ( z szafy ) czas na stanie, czas przez stanie, czas stanie czas stał minutę temu przez godzinę i nikt nie zauważył różnicy czas staje między literami wypowiadanymi twymi plugawymi ustami a ty nawet nie wiesz że jesteś... Nickt:( uderza pięścią w szafę ) milcz! głupcze! błaźnie! ( wychodzi za szafę zdenerwowany ) Baron: ( wychodzi z szafy ) tak błaznem jestem ale to i tak więcej niż być nikim ( stawia krzesło na stół i wychodzi za szafę ) SCENA2 ( z lewej szafa, na środku krzesło, z prawej stół, na stole po turecku siedzi Nickt pod stołem na brzuchu leży Baron ) Nickt: czasami zastanawia mnie czemu Baron: bardzo ciekawe, wręcz nudystyczne rozmyślania wywlekają wiele zagadnień, przykładowo czemu to krzesło stoi Nickt: a czemu miałoby nie stać? to trochę tak jak ze wszystkim. czemu jest bardzo dobrym początkiem Baron: tak czemu czemu się nad tym zastanawiasz Nickt: czemu czemu nie? to wręcz smutne ile rzeczy ludzie biorą za oczywistość. kto wymyślił czemu? bo czemu wymyślił to oczywiste Baron: tak po prostu chciał zapytać czemu Nickt:( zeskakuje ze stołu i wyciąga Barona za nogi spod niego ) prawdę mówiąc, chciałem cię o coś zapytać Baron: ( wstaje i staje za Nickim ) wiem wiedziałem o tym już zanim o tym wiedziałem to chyba podświadome Nickt: tak. to tak jak z tym, że szafa jest, a gdyby szafy nie było to wiedzielibyśmy, że szafa być powinna Baron: tak to oczywiste domyślam się że chciałeś mnie o coś zapytać ale boisz się poznać odpowiedzi czemu Nickt: bo nie zawsze odpowiedź jest lepsza od niewiedzy czemu Baron: bo odpowiedź nie zawsze jest tą która nas satysfakcjonuje czemu Nickt: bo pytając znamy odpowiedź ale nie wiemy czy jest ona właściwa czemu Baron: bo odpowiedzi są bardzo różne wszystko jest względne a względność najbardziej czemu Nickt: tego nie wie nikt, choć każdy rozumie, że każdy ma swoją odpowiedź czemu Baron: bo każdy jest różnie różnie i inny inaczej od innych podobieństwo jest tylko podobieństwem zazwyczaj jego brakiem wykluczamy te nudne wady jakimi są idealność i brak indywidualności czemu Nickt: bo to co jest takie same jak coś innego jest nudne tak jak oglądanie w kółko jednej czystej kartki czemu Baron: bo jedna czysta kartka jest całym zeszytem czystych kartek a cały zeszyt czystych kartek jest nudny czemu Nickt: bo nie zaskakuje, jest nijaki Baron: tak a twoje pytanie ( siada na krześle ) Nickt:( staje za baronem odwrócony do niego plecami ) moje pytanie jest proste, a odpowiedź już nie Baron: zazwyczaj tak jest z pytaniami a czemu to oczywiste Nickt:( podchodzi do szafy i opiera się o nią plecami ) tak. więc chciałem zapytać Baron: czemu nasz świat składa się z niesamowitej przestrzeni pełnej luster które zwiększają jeszcze bardziej tą niesamowitą przestrzeń Nickt: tak. chciałem się zapytać Baron: czemu w tym świecie jest miejsce tylko dla jednego Ja mimo wielu jego odbić Nickt: tak. i gdzie jest to właściwe Ja i jak je rozpoznać wśród tak wielu idealnych odbić Baron: ( wstaje, otwiera szafę i wpycha Nickogo do środka zamyka szafę i po chwili otwiera ją ) Nickt: (wybiega z szafy i siada na krześle) Baron: co widziałeś Nickt: nic, było ciemno Baron: co słyszałeś Nickt: nic, było cicho Baron: a co czułeś Nickt: samotność, byłem sam Baron: czemu Nickt: bo zamknąłeś mnie w szafie samego Baron: tak (wychodzi za szafę) Nickt: (wstaje z krzesła) tak (wychodzi za szafę) SCENA3 ( pokój, z lewej szafa, na środku stół do góry nogami w stole po turecku siedzi Nickt ) Nickt: płynę rzeką sekund zespolonych przemijaniem mijam wieczne góry i jednodniowe kwiaty jednoczę się z nimi świadomością końca Prawda jest pojęciem odczasowionym nie mówię tu o prawdach małych -moich-twoich Prawda jest jedna, a przez swe niepoznanie jest trwała i niezmienna jedna trwała i niezmienna odmiennie niż czas Baron: ( wychodzi zza szafy niosąc na plecach krzesło stawia krzesło przy szafie, sam staje przy krześle ) Prawda-zaklęcie braku argumentów Prawda-tak kłamstwo jest Prawdą bo mieści się w niej jako fundament Prawda-nie do udowodnienia bo nie potrzebuje go Prawda-niewinna czysta a skarlała Nickt:( nie odwracając się ) Prawda skarlała? nie! mówisz o jej odbiciu w zwierciadle niedowierzania pokarz mi twarz prawdziwego człowieka-nie ma skoro jeden prawdziwy to reszta jego cieniem? nie, więc każdy jest prawdziwy mimo, że Prawdą jest że nie każdy na to zasłużył to jest Prawda? Prawda jest kłamstwem!? nie wiem, a ty tym bardziej Baron: ( otwiera szafę i wstawia do niej krzesło ) Prawdy nie znamy nie wiemy co jest uniwersalnym tym w co wierzyć mamy Nickt:( wstaje i zamyka krzesło w szafie, chwyta Barona za głowę ) tu jest Prawda! Baron: tak tu jest kłamstwo grzech i świętość zwierze i pierwiastek boga Prawda Tak Jedna poza nią nie ma nic prawdą jest kłamstwo? Nickt: tak. kłamstwo jest Prawdą przez jej zaprzeczenie ( biorą stół i wychodzą z nim za szafę ) SCENA4 ( z lewej szafa, na środku stół Baron stoi na stole ) Baron: płaczmy za dziećmi zatracanymi co dzień w świecie dorosłych ( zeskakuje ze stołu ) módlmy się o świat jest on na wskroś dziurawy a przez jego wnętrze przelewa się szaleństwo ( przestawia stół na prawo ) spójrzmy na samych siebie ( wchodzi na stół ) spójrzmy na innych ( schodzi ze stołu i przenosi go na lewo ) płaczmy za własną znieczulicą ( wchodzi na stół ) która pozwala nam obserwować znieczulicę innych ( wynosi stół za szafę i staje na środku ) tak szaleństwem jest myślenie zastanawia mnie czasem to że każdy jest inny zadziwia mnie że różnie ludzie reagują ( podskakuje dwa razy ) jestem to wcale nie oznacza że jestem lepszy czy gorszy jestem tak jak jest drzewo kamień czy chmura zmienność jest normalna inność jest normalna świat jest normalny ( staje na jednej nodze ) szaleństwo jest jedynie wymysłem szaleńców ( staje na baczność ) proca w rękach dziecka to zabawka proca w rękach zabójcy to broń proca w rękach to narzędzie proca leżąca w kącie to przedmiot ( odwraca się plecami ) dziwne ( kładzie się na plecach ) dziwią mnie ludzie dziwiący się zadziwi mnie to że świat może znieść się sam choć może...kto wie czy może ( wstaje ) zatrważa mnie brak odczucia strachu tak szalony ja wiem że umrę i boję się wiem że jeszcze żyję i boję się w każdej sekundzie mogę uczynić niewiarygodne w skutkach zło ale w czasie tej samej sekundy mogę uczynić tyle samo dobra ( wychodzi za szafę ) Nickt:( wychodzi z szafy i staje na środku ) co będzie gdy umrę czy istnieje raj? byłoby cudownie gdyby był czy istnieje piekło? mało kto tego pragnie ( rozkłada ręce i przeciąga się ) wszystko jest upojone szaleństwem trwania tak bardzo chcemy żyć, że umieramy tak bardzo chcemy żyć, to chyba normalne jeśli ktoś nie chce żyć to się umiera ja bym się bał boję się jak cholera życie jest pełne śmierci pijani kierowcy-łamiące się drzewa –pioruny -rak-skórki od banana ( spluwa ) szalony ja, bo żyje, a życie jest szaleństwem tyle poświęcamy by trwało nie mamy czasu na szczęście i uczucia bo musimy walczyć o życie i to z samym życiem ( spluwa ) czy warto? ( spluwa ) zasmuca mnie fakt własnej śmierci mieć pewność co po ( wchodzi do szafy ) Baron: ( wychodzi zza szafy i zamyka ją ) chyba każdy pamięta kiedy zaczął mieć te myśli kiedy zaczęły zaklejać czas przeznaczony na myślenie o miłych i radosnych sprawach beztroski tak dzieciństwo jest wspaniałe a jego koniec szokiem z którego nie każdy wychodzi podświadomie nienawidzi dzieci wiele osób jeszcze więcej czyni to świadomie podchodzą do łóżeczka i stroją miny a potem te same dzieci podchodzą do łóżeczka i stroją miny (staje lewym profilem do szafy) smuci ten brak odpowiedzialności (staje prawym profilem do szafy) czasami śmierć jest końcem czasami życie jest końcem ale nie ma tak by końca nie było (chowa twarz w dłoniach) nie umiem nie rozumiem nie umarłem ale nie wiem jak żyć ze świadomością śmierci to trudne pogodzić się z tym że umrę to trudne Nickt: (wychodzi z szafy) chyba szkoda życia na ciągłe rozmyślania o śmierci (obejmuje ramieniem Barona) ale nie myśleć w ogóle to bezsens zaprzeczenie byciu człowiekiem płaczę za ludźmi ale niech ludzie nie płaczą za mną Baron: tak kochajmy kochajmy ludzi życie miłość jest esencją nie myślmy o tych którym pozwolimy się kochać nie myślmy o tym co będą czuli gdy nas zabraknie Nickt: masz rację myślmy co czują gdy żyjemy i pozwalamy się kochać serca z kamienia nie biją nigdy (wychodzą za szafę) SCENA5 (z lewej szafa na środku stół na stole Nickt i Baron siedzą odwróceni do siebie plecami ręce trzymają z tyłu skrzyżowane w nadgarstkach) Baron i Nickt: (razem) życie życie życie Nickt: wolność niewola Baron: trumna deska tartak sosna las Nickt: wycięty las na trumny biedny ekosystem skazany na zagładę Baron i Nickt:(razem) życie śmierć śmierć Baron: życie życie płaski horyzont płaskie perspektywy płaskość stołu z zabitych drzew pokora wyśmiana konieczne dla sukcesu jest byśmy byli Nickt: a Baron: agresywni asertywni Nickt: s Baron: silni szybcy Nickt: c Baron: całodobowi czołowi Nickt: e Baron: ekskluzywni ekonomiczni Nickt: z Baron: zawistni zwycięzcy Nickt: a Baron: aroganccy antyczuciowi Nickt: bycie człowiekiem rozmija się z człowieczeństwem Baron: humanitaryzm to blef prostota jest kamuflażem Nickt: socjaliści komuniści demokraci republikanie kapitaliści biurokraci Baron: masa tłum brud Nickt: lud slumsy lody na patyku Baron: pałace wieżowce kolacja (schodzą ze stołu i siadają na ziemi ręce nie zmieniają pozycji) Nickt: toczy się koło w koło się toczy Baron: kłamstw utopia utopiony kłam Nickt: odpowiedzialność za brak odpowiedzialności przerasta nas machina machina przerasta nas Baron: płacz nic nie da danie główne zwrócone wraz z milionem innych dań Nickt: biedni bogatym boga w tym nie ma jest mamona Baron: mamona mantra ma (wstają i odwracają się twarzą do szafy) Nickt: chwila Baron: chwila Nickt: poczekam do jutra Baron: jutro tak powiem Nickt: ale co mogę Baron: sam nic i nigdy Nickt: padają miliony Baron: niewinnych drzew (wychodzą za szafę) SCENA6 ( z lewej szafa, na środku krzesło, z prawej stół ) Baron: ( wychodzi zza szafy i siada na krześle ) jeżeli celem życia jest poszukiwanie prawdy często jest ono puste bez dotarcia do celu nie osiąga się szczęścia jeżeli celem życia jest trwanie w prawdzie często jest ono puste prawda nie przekazywana wyjaławia się i traci znaczenie Nickt: ( wychodzi zza szafy i siada na stole ) ale jeżeli poznaliśmy prawdę i głosimy ją nasze życie jest pełne prawdy żywej przelewanej w puste konwie dusz Baron: niestety nie każdy ma prawdę i nie każdy ma ją komu przekazać Nickt: pozostaje wiara Baron: ( strzepuje paproch z koszuli ) wiara w co wiara jest abstrakcją wiara jest darem trudno wyobrazić sobie wierzącemu niewiarę Nickt: ( wstaje, jedna ręka w kieszeni, drugą wskazuje szafę ) prawda i wiara światło i źródło Baron: tak ciężko pojąć ja-ty- szafa-stół -krzesło-ja wszystko opiera się na wierze w to że jest czy krzesło przestanie istnieć gdy nie będzie miał kto w nie wierzyć nie możliwe krzesło ma twórcę twórca przy tworzeniu wierzył że materia jest krzesłem Nickt: ( staje za Baronem i kładzie mu dłonie na barki ) nie taka prosta sprawa przestać wierzyć oszukać się jedynie można z niewiarą trzeba się urodzić o przeklęci przeklęci brakiem sensu jutra dziś-ja -potem-teraz światło cudowne światło dotyka nas człowiek żyjący w mroku wchodząc w czyjś cień mruży oczy Baron: ( zsuwa się z krzesła i siada na piętach ) światło jest cudowne widzisz widzisz czasem boję się spojrzeć wprost na prawdę boję się ślepoty i ślepnę brakiem odwagi (chyli twarz ku ziemi i chowa ją w dłoniach) Nickt: w poszukiwaniu szczęścia tak usilnym że wszystko inne pozostawiamy na potem jest sens Baron: ( wstaje wyraźnie rozbawiony i daje pstryczka w nos Nickomu ) szczęścia się oczekuje szukanie go to tak jakbyś uciekał od niego Nickt: więc mam tu usiąść i zgnić Baron: trzeba żyć bracie trzeba żyć ( wychodzi za szafę ) Nickt: ( podchodzi do szafy ) prawda ( wchodzi do szafy ) prawda!? ( zamyka drzwi ) SCENA7 ( na środku szafa ) ( Nickt wychodzi z szafy i idzie za szafę Baron wychodzi zza szafy i wychodzi za szafę Nickt wychodzi zza szafy i wchodzi do szafy, zamyka drzwi Baron wychodzi zza szafy podchodzi do szafy i otwiera ją ze środka wybiega Nickt ) Nickt: jest sens myśleć o jutro przyszłość kończy się na nie poznanej chwili śmierci dziś-jutro -za rok-ale nie nigdy Baron: zabij się Nickt:( odwraca się gwałtownie, jak gdyby dopiero zdał sobie sprawę z obecności Barona ) i co potem odpowiedzi nie oczekuję chcę pewności ha świat jest warty zapomnienia ale ja płaczę czystym spojrzeniem bo widziałem przeszłość Baron: każdy jakąś widział a przyszłość plany Nickt: ( prawą ręką ciągnie głowę w dół ) przyszłość jest nieosiągalna plany muszą się kończyć na zaraz a i tak nas rozczarowują Baron: ( serdeczny śmiech ) nie planuj sekund minut dni nie oczekuj że możesz spełnić choć promil tego o czym marzysz kim jesteś gdzie byłeś Nickt: jestem nickim rozumiesz! podwładnym jednej z setek instytucji rozdających życie gdy zabrakło bułeczek na śniadanie Baron: a... człowiek ( gładzi się po policzku ) Nickt:( wbiega do szafy ) nic nie rozumiesz oszukali NAS Baron: pragniesz śmierci ale brak ci wiary że przyniesie ona ukojenie smutne ( zamyka szafę ) płacić czasem za czas Prawdą za Prawdę ( ogląda paznokcie ) wszyscy to umiemy nieliczni mają o tym wiedzę życie to nie wszystko trzeba umieć żyć mieć dla kogo-z kim-po co-kiedy najważniejszy z darów i najbardziej przeklinany żal śmierdzi zmęczonym ciałem głupców goniących życie nie potrafiących pojąć że już je mają ( otwiera szafę, w środku siedzi Nickt obejmując kolana ) jeszcze nie czas może on nie nadejdzie-ten jedyny właściwy ( wchodzi do szafy ) kiedyś będziemy gotowi by wyjść kiedyś będziemy gotowi by zostać ( podaje rękę Nickomu i wyprowadza go za szafę ) ( zza szafy ) pozostaje mieć nadzieję dopiero potem być ( szafa pozostaje otwarta ) 
{mxc}
|