| Prawda i prawda powieść (fragment z II tomu) |
|
|
|
| Utwory - Inne | |||
| Wpisany przez Henryk Longin Rogowski | |||
| Piątek, 01 Październik 2010 08:33 | |||
|
- Staraj się chłopie być wzorowym, bo inaczej przejdziesz piekło. Każdemu to mówię, by później nie było, że ja nie wiedziałem. Do kogo będziesz pisać listy? Podałem adres. - To narzeczona? Spytał. - Nie. Znajoma ze studiów. - Chłopie, to ona nie będzie pisać do ciebie tak długo. A zresztą zapisałem. - Tutaj możesz napisać i otrzymać jeden list w miesiącu, no chyba, że wpłynie raport za dobrą pracę na przykład i wtedy nagroda od pana naczelnika. Staraj się i zapomnij chłopie o swych urojeniach. Radzę ci dobrze. To słowo chłopie, mówił z przyzwyczajenia każdemu. Znów znalazłem się w celi, a po pewnym czasie stwierdziłem, że on miał rację, co do pisania listów do mnie przez Wandę. Powoli starałem się zapomnieć o niej, choć ból w sercu nosiłem długo, to jest do czasu, gdy już po wyborach do sejmu w październiku, zobaczyłem na spacerniku kolegę z uczelni. Poznał mnie natychmiast i uśmiechnął się do mnie. Nie mogliśmy jednak zbliżyć się do siebie nawet na krok, bo spacerowy stał na schodach i bacznym wzrokiem mierzył wszystkich. Ale przy zejściu do celi rzuciłem do niego słowa. - Cześć. Dzisiaj łaźnia. Miałem szczęście w nieszczęściu. Jeszcze przed pójściem na popołudniową zmianę zaprowadzili nas do łaźni. Rozglądałem się oczywiście, bo byłem pewien, że gdzieś go zobaczę i rzeczywiście zaraz go dostrzegłem. - Cześć Wiktor. - Cześć Antoni. - Ty tutaj? - Jak widzisz. - A kiedy cię zamknęli? - Będzie trzy miesiące. - Co tam na wolności? - Mów prędko. Staliśmy blisko ściany, myjąc się raczej niedbale. Ważniejszym było dla mnie wiedzieć co słychać w Warszawie. - Wiesz - zaczął Wiktor. Ta twoja dziewczyna jest teraz z Waldkiem. Wiesz z tym, co furą przyjeżdżał pod Uniwerek. Byłem kompletnie zaskoczony.
|
|||
| Zmieniony: Czwartek, 15 Wrzesień 2011 10:09 |










