Rymy i bezrymy „Znaleziona kartka z zaginionego pamiętnika Agenta Bolka” Poniedziałek, 30.06.2008. Dzisiaj rano skończyłem czytać książkę wydaną przez IPN. Mam nadzieję, że ludzie uwierzą w to, iż to właśnie ja jestem Lechem. Szkoda tylko, że nawet Olek broni Lecha przed podejrzeniami. Kiedyś byli dla siebie mniej życzliwi. Wieczorem z Agentem Lolkiem idziemy na imprezę urodzinową Agentki Toli. Powspominamy stare, dobre czasy. „Napisy przeznaczone na mury, ściany i wlepki” Straż pożarna strajkowała – las spłonął ze wstydu. Siała baba mak, nie wiedziała jak – zapytała narkomana. Informatyk był pijany – widział białe myszki… komputerowe. Spieszmy się kochać – rodzice moi wieczorem przychodzą. Pozbędę się cnoty tylko za banknoty. Nie kradnij – władza nie lubi konkurencji. Witamy w krainie, w której portfel twój zginie. Pomóż policji – spałuj się sam. Nie cudzołóż – kup sobie własne łóżko. Ten z KC już nie skacze. Od dawania prezentów też można się uzależnić. PKO – Po Kiego Oszczędzałeś. PAR – LAMENT EUROPEJSKI. Telewizja kłamie, bo kamera pogrubia. Olej wybory – każda świnia taka sama przy korycie. Gdy w społeczeństwie nerwica, to rządzi skrajna wszawica. Partia Popierająca Podwyżki Pensji Parlamentarzystów. Tym chata bogata, co z pracy wyniesie tata. „Śpiewnik na różne okazje” (na ludową nutę) Szła dzieweczka do laseczka… zaśmieconego. Napotkała myśliwe czka… kłusującego. Myśliweczku, a co powie ci miejska rada? Dzięki mym grubym kopertom sprawy nie zbada. Gdzie jest ta ulica? Gdzie jest ten dom? Gdzie jest ta dzieweczka? Wywieźli ją… (parodia twórczości zespołu DE PRESS) Był piękny poranek – słońce świeciło. Nazbierała jagódeczek świeżych – aż miło. Dosypała tam cyjanku – myśląc o swym mężu Janku. Przybiegła szybko do domu – on stał na ganku. Zaśpiewała: . Pochowała go pod płotem – słońce świeciło. Oko za oko, ząb za ząb, miłość za miłość. (parodia twórczości zespołu UNIVERSE) Nie o bójkę mi chodzi, bo mnie biłaś nieraz, Ale o to, ze wtedy uderzyłaś mnie w twarz. Spadłaś z szafy tak nagle – cichutko jak mysz I walnęłaś mnie młotkiem w krzyż. W taką ciszę na moim grobie palą się dwa znicze. Ciebie wołam, lecz ty męczysz innego matoła. (parodia twórczości zespołu Czerwone Gitary) Znamy się tylko z więzienia, Lecz w mieście dziś nikt o tym nie wie. Dzięki życzliwości ubeka Donosimy nawzajem na siebie. „Teatrzyk Zielona Kiełbasa przedstawia” SCENA PIERWSZA. Zakład pogrzebowy. Szef: Co ten pies robi w trumnie? Pracownik: Zjada nieboszczyka i nawet jego sztuczną szczękę połyka. SCENA DRUGA. Sklep monopolowy. Ekspedientka na zapleczu je omlet. Klienci czekają niecierpliwie stukając palcami w ladę. Klienci (chórem): Pić albo nie pić? Oto jest pytanie… bo wina nie są tanie! „Nowomowa” nieprzyzwoita scena w filmie – kwestia sporna zatrzymaj się gwałcicielu – stań z boku mam poglądy satanistyczne – NIE BO nie sprowadzi Żydów do kraju – wszystko nam obrzydzi pracujemy i g… za to dostajemy – robimy zakupy „Rozmówki z przymrużeniem oka” Bercik pyta Zbyszka: - Jak jest po śląsku: „DOSTAŁA ANGAŻ W FILMIE”? Ma to też coś wspólnego z telefonem… - Samsung? - Nie, „MO TO ROLA”. Terrorysta pyta kolegę „po fachu”: - Jakie lubisz laski? - Laski dynamitu. „Terroryzm na wesoło” W kinach pojawi się terrorystyczny horror i z tej okazji przygotowana jest bombowa impreza. Terrorystom spodobały się święta bożonarodzeniowe, bo wtedy można choinki obwieszać bombkami. Poczta głosowa terrorysty: . „Poradnik wesołego klienta” Jeśli ktoś zadzwoni do twojej żony na numer telefonu, za który ty płacisz rachunek, to rozmowa powinna wyglądać tak: - Dobry wieczór! Możdż Jan z tej strony, Telekomunikacja Ogólnopolska. Halo! Słychać mnie?! Halo! - O co chodzi? - Czy zastałem właściciela tego numeru telefonu? - Tak, mąż jest w domu. Już panu daję. - Dziękuję pani. - Zygmunt Szczebrzyński. Czym mogę służyć? - Dobry wieczór! - Dobry wieczór! Coś się stało? - Moje nazwisko Możdż Jan, Telekomunikacja Ogólnopolska. Bardzo mi miło. - Nie przypominam sobie pana. Może pan przeliterować swoje nazwisko? Zapiszę je sobie. - Możdż Jan. M jak Marketing, O jak Obiekcja, Ż jak Życzenie, D jak Dniówka, Ż jak Życie. Bardzo mi miło. - Mnie również. Co się stało, że był pan uprzejmy zadzwonić do mnie dzisiaj wieczorową porą? - Nic się nie stało. Dzwonię do pana, bo jest pan naszym najważniejszym klientem. - Miło to słyszeć. Mam u was telefon stacjonarny, trzy numery komórkowe, Internet i telewizję cyfrową. Bardzo jestem zadowolony z waszych usług. - Właśnie dlatego, że ma pan nasze wszystkie usługi, pozwoliłem sobie do pana zadzwonić, gdyż przygotowaliśmy dla pana specjalną ofertę, której nie otrzyma pan w salonie. - A skąd pan dzwoni? - Dzwonię do pana z centrali. - To może przyjdę do was i na miejscu mi przedstawicie szczegóły? Do którego punktu mam się udać? - Nie dzwonię do pana z salonu, więc wszystko pan otrzyma bez ruszania się z domu na nasz koszt na wskazany przez pana adres i w dogodnym dla pana terminie. - To proszę mi podać numer telefonu, to do państwa oddzwonię. - Dzwonię do pana z centrali, mamy tutaj tylko połączenia wychodzące, więc nie ma pan możliwości dodzwonienia się do nas. Oddzwonię do pana, ale może ma pan teraz chwilę czasu na rozmowę? - A ile potrwa ta rozmowa? - Parę minut. Przedstawię panu szybko szczegóły promocji. - Czy na waszej stronie internetowej też znajdę informacje na ten temat? - Na naszej oficjalnej stronie ma pan zawsze nasze najnowsze cenniki, ale każda oferta jest przygotowywana indywidualnie. - A może mi pan przesłać informacje na mój adres poczty mejlowej? - Chodzi o to, że każda oferta jest ważna w dniu jej składania. - Czyli to jest oferta dnia? - Tak. Gdybym ją do pana wysłał poprzez pocztę elektroniczną, to później może być już nieaktualna. - A do kiedy trwa ta promocja? - Do odwołania. Wszystko zależy od decyzji zarządu. Warto więc skorzystać z tej okazji właśnie teraz, bo potem może już nie być aż tak atrakcyjnej oferty. - To będą jeszcze Inne promocje. - Nie przewidujemy w najbliższym czasie nowych promocji, a do świąt jeszcze daleko. - To ja się jeszcze zastanowię i skonsultuję to wszystko z żoną, bo to ona używa tego numeru telefonu. Ja tylko płacę rachunki. - Nad czym pan się chce zastanawiać? Jeszcze nie przedstawiłem panu oferty. - Dziękuję. - Za co mi pan dziękuje? - Muszę w tej chwili kończyć, bo żona zaczęła rodzić. Dobranoc. „Rymowanka dla liderki słowackiego call center” Gdy niejaka jest umowa, to Marzenka jest gotowa Narysować ci kółeczka, cyfry, buźki, bądź słoneczka, Kwiatki, ptaszki lub ludziki, da też fanta za wyniki. I z klientem ci pomoże, gdy cię niemoc jakaś zmoże - myślisz, że to jest zła baza – Ona natchnie cię jak Shazza, Nowych technik cię nauczy i już wszystko gra – i buczy. się zapyta i już Kuba rwie z kopyta Do klientów po umowy, już na wszystko jest gotowy. Wie, że szefa słuchać trzeba, żeby dostać się do Nieba. Jest też Leszek czarnowłosy, co zarabia tu kokosy. Z umowami on przoduje, za to każdy go szanuje. I Marzenka też go ceni, bo on nigdy się nie leni. I o każdym rym gotowy szybko wpada mi do głowy. Choć to rym jest częstochowski, to od tego nikną troski, Więc uwierzcie, moi mili, w pracy wszyscy mnie lubili - i klienci i ekipa – i to wcale nie jest lipa, Bo się każdy bał mych rymów, lecz obeszło się bez dymów. „Ku przestrodze Wielkim Poetom” Wiersze z rymów wybielone Wykrochmalone walorami artystycznymi Sztywno trzymają karki Nie pochylają się nad prozą życia Z daleka omijają prostotę słów Zwykli ludzie od nich stronią Wpatrzeni w ekrany i monitory Poezja wyzwolona Od czytelników
|